Wprowadzenie
W ostatnich latach pojawiają się postulaty, aby badanie wariograficzne przeprowadzane dla celów procesowych było obowiązkowo rejestrowane audiowizualnie, a następnie aby pełne nagranie z tego badania dołączano do opinii kierowanej do sądu lub prokuratury. Rozwiązanie takie przedstawiane jest często jako wyraz „wyższych standardów”, większej przejrzystości i lepszej kontroli pracy biegłego. Na pierwszy rzut oka może to brzmieć przekonująco. Przy bliższej analizie okazuje się jednak, że prowadzi ono do wniosków dokładnie odwrotnych.
Teza niniejszego artykułu jest jednoznaczna: badania wariograficznego nie należy co do zasady nagrywać wideo, a w każdym razie nie wolno traktować nagrania jako standardowego załącznika do opinii sądowej. Takie rozwiązanie nie wynika z obowiązującego prawa, nadmiernie ingeruje w prywatność osoby badanej, rozszerza obieg informacji wrażliwych ponad rzeczywistą potrzebę procesową i opiera się na regulacyjnym roszczeniu, którego prywatne stowarzyszenia nie mają prawa formułować. Podstawą standardu opinii biegłego pozostaje ustawa procesowa i obowiązujące przepisy o biegłych, a nie regulaminy organizacji środowiskowych.
1. Punkt wyjścia: o standardzie opinii decyduje ustawa, nie prywatne stowarzyszenie
Jeżeli badanie wariograficzne jest wykonywane dla potrzeb postępowania karnego, to opinia sporządzona na jego podstawie jest opinią biegłego w rozumieniu kodeksu postępowania karnego. To właśnie k.p.k. określa jej miejsce w systemie dowodowym, elementy opinii oraz sposób jej oceny przez sąd. Art. 200 § 2 k.p.k. wskazuje zasadnicze składniki opinii, art. 201 k.p.k. reguluje sposób reagowania na opinię niepełną, niejasną albo sprzeczną, a art. 7 k.p.k. pozostawia ocenę wartości dowodowej sądowi w ramach swobodnej oceny dowodów. Kodeks nie ustanawia obowiązku audiowizualnego utrwalania badania wariograficznego ani obowiązku automatycznego dołączania nagrania do opinii.
Także obowiązujące dziś przepisy dotyczące biegłych sądowych nie tworzą normy, z której można byłoby wyprowadzić generalny nakaz filmowania całego przebiegu badania. W obrocie prawnym nadal funkcjonuje rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych, natomiast nowa ustawa o biegłych sądowych pozostaje na etapie projektu. Nie można więc budować tezy o rzekomo obowiązującym standardzie ustawowym, którego w rzeczywistości jeszcze nie ma.
Wniosek jest prosty: jeżeli obowiązek nagrywania nie wynika z ustawy, to nie może zostać „dopisany” do systemu przez prywatną organizację środowiskową. Stowarzyszenie może rekomendować określone praktyki swoim członkom. Nie może jednak tworzyć norm, które miałyby oddziaływać na sąd, na strony postępowania albo na biegłych nienależących do tej organizacji.
2. W procesie karnym nie istnieje ogólna zasada filmowania pracy biegłego
Najważniejszym argumentem przeciwko obowiązkowemu nagrywaniu badania wariograficznego jest jego całkowity brak systemowej symetrii z innymi dziedzinami opiniowania. Polski model procesu karnego nie opiera się na założeniu, że biegły ma utrwalać kamerą każdą czynność badawczą wykonywaną wobec osoby albo materiału dowodowego.
Nie dzieje się tak w wypadku opinii psychiatrycznych. Nie jest to standardem w opiniowaniu psychologicznym. Nie jest to regułą w medycynie sądowej, fonoskopii, daktyloskopii czy innych specjalnościach. Podstawą kontroli opinii pozostaje sama opinia, możliwość jej uzupełnienia, wezwanie biegłego na rozprawę oraz możliwość powołania kolejnego eksperta. Taki właśnie model wynika z art. 200 i 201 k.p.k.
Sąd Najwyższy w sprawie I KK 306/24 zaakceptował stanowisko, zgodnie z którym sprawozdanie z badań nie musi odtwarzać całego ich przebiegu, a samo niedołączenie materiałów testowych nie prowadzi automatycznie do dyskwalifikacji opinii. To bardzo ważny kierunek interpretacyjny: procesowy standard opinii nie polega na mechanicznym dołączaniu całego zaplecza roboczego biegłego, lecz na tym, by opinia była na tyle jasna i kontrolowalna, aby organ procesowy mógł ją ocenić.
Skoro więc w innych dziedzinach nie istnieje generalny obowiązek nagrywania pracy biegłego, to żądanie, aby tylko badanie wariograficzne było stale i obligatoryjnie filmowane, stanowiłoby nieuzasadnione wyodrębnienie jednej specjalności ponad model przyjęty przez ustawodawcę.
3. Wariograf nie jest dowodem rozstrzygającym, więc nie uzasadnia maksymalnej ingerencji w prywatność
Dodatkowo trzeba pamiętać, jaką pozycję procesową ma sam dowód z opinii wariograficznej. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że wynik badania wariograficznego nie jest prostym probierzem prawdomówności ani samodzielnym dowodem winy albo niewinności. W orzecznictwie wskazywano, że jest to dowód co najwyżej pośredni, poszlakowy i pomocniczy. W sprawie IV KO 10/24 Sąd Najwyższy ponownie wskazał taki właśnie charakter tego rodzaju dowodu, a w innych orzeczeniach podkreślano, że nie można na jego podstawie wprost przesądzać sprawstwa ani wiarygodności danej osoby.
To ma fundamentalne znaczenie. Skoro sam wynik badania wariograficznego ma w procesie charakter ograniczony i pomocniczy, to tym mniej da się obronić koncepcję, zgodnie z którą całe badanie miałoby być rutynowo filmowane, a następnie pełne nagranie rozpowszechniane w ramach akt sądowych. Im bardziej ograniczona jest moc dowodowa danego środka, tym ostrożniej należy podchodzić do rozbudowywania wokół niego inwazyjnej dokumentacji osobistej.
Nie można tworzyć modelu, w którym dowód o charakterze pomocniczym generuje jednocześnie najszerszą możliwą ingerencję w sferę prywatności osoby badanej.
4. Nagranie wideo z badania wariograficznego to nie neutralna dokumentacja, lecz pakiet danych szczególnie wrażliwych
Najpoważniejszy argument przeciwko nagrywaniu wideo ma charakter konstytucyjny i praktyczny zarazem. Badanie wariograficzne nie polega wyłącznie na samym technicznym zapisie reakcji fizjologicznych. Obejmuje zwykle rozmowę przygotowawczą, ustalenia przedtestowe, sposób formułowania pytań, reakcje emocjonalne badanej osoby, niekiedy informacje dotyczące zdrowia, relacji intymnych, historii leczenia, uzależnień, traum, konfliktów rodzinnych, wcześniejszych zachowań czy innych faktów bardzo osobistych.
Nagranie audiowizualne utrwala więc nie tylko „przebieg czynności”, lecz cały zestaw danych o szczególnie wysokiej wrażliwości: wizerunek, głos, zachowanie, emocje, pauzy, mimikę, napięcie, spontaniczne wypowiedzi oraz treści uboczne, które nie muszą mieć znaczenia dowodowego. Taki materiał ma niewspółmiernie większą inwazyjność niż sama pisemna opinia biegłego.
Konstytucja RP w art. 47 gwarantuje ochronę życia prywatnego, a art. 51 stanowi, że władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać informacji innych niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. To oznacza, że każde rozszerzenie dokumentacji o pełne nagranie wideo musi przejść test konieczności i proporcjonalności. Nie można uznać, że z samego faktu przeprowadzenia badania wynika automatyczna potrzeba filmowania i procesowego ujawnienia całego jego przebiegu.
Właśnie tu leży zasadniczy błąd myślenia zwolenników obowiązkowych nagrań: traktują oni wideo jak zwykły, techniczny „dodatek” do opinii, podczas gdy w rzeczywistości jest to odrębny, znacznie bardziej inwazyjny nośnik danych osobistych i prywatnych.
5. Co innego zachować materiał, a co innego od razu włączyć go do akt
Nawet jeśli przyjąć, że w niektórych wyjątkowych sytuacjach biegły może pomocniczo utrwalać pewne elementy badania albo zachowywać określony materiał roboczy do własnych celów warsztatowych, to nie wynika z tego jeszcze obowiązek natychmiastowego dołączenia takiego materiału do akt.
To dwa różne poziomy.
Zachowanie materiału przez biegłego może służyć późniejszej weryfikacji, jeżeli sąd albo strona wykaże konkretną potrzebę.
Włączenie materiału do akt oznacza natomiast otwarcie dostępu do niego dla uczestników postępowania na zasadach przewidzianych w art. 156 § 1 k.p.k. A to radykalnie zmienia sytuację osoby badanej.
Od chwili dołączenia nagrania do akt biegły traci realną kontrolę nad jego obiegiem. Materiał ten może zostać przejrzany przez strony, obrońców, pełnomocników i inne uprawnione osoby. W sprawach wieloosobowych albo medialnych skala ryzyka rośnie jeszcze bardziej. Dlatego automatyczne załączanie nagrania do opinii jest rozwiązaniem wadliwym już na poziomie konstrukcyjnym: myli możliwość późniejszej kontroli z obowiązkiem natychmiastowego ujawnienia.
Prawidłowy model powinien wyglądać odwrotnie. Jeżeli w ogóle materiał pomocniczy istnieje, to pozostaje poza aktami i jest udostępniany tylko wtedy, gdy pojawi się konkretna, indywidualnie uzasadniona potrzeba procesowa.
6. Prywatne stowarzyszenie nie może podmieniać ustawy własnym „standardem”
W praktyce największe niebezpieczeństwo polega na tym, że zalecenie środowiskowe zaczyna być przedstawiane jako rzekomy wymóg profesjonalny, a następnie jako domniemany standard procesowy. To niedopuszczalne.
Prywatne stowarzyszenie nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa. Nie może przesądzać, że opinia jest „niepełna”, bo nie zawiera nagrania, którego nie wymaga ustawa. O tym, czy opinia jest pełna, jasna i przydatna, rozstrzyga sąd na podstawie art. 201 k.p.k., a nie komisja standardów działająca przy organizacji branżowej.
Tym bardziej nie można uznać, że prywatna regulacja ma wiązać wszystkich biegłych albo organy wymiaru sprawiedliwości tylko dlatego, że została nazwana „standardem”. W realiach obecnego stanu prawnego podstawą pozostają:
- przepisy k.p.k.,
- obowiązujące przepisy o biegłych sądowych,
- orzecznictwo sądowe,
- zasada proporcjonalności wynikająca z Konstytucji.
Nie zaś regulaminy i uchwały dobrowolnych zrzeszeń.
7. Nie ma dziś podstawy, by mówić o obowiązku nagrywania „na gruncie ustawy o biegłych”
Ponieważ wyraźnie o to pytasz, trzeba to powiedzieć wprost: dziś nie można budować argumentacji na rzekomej obowiązującej „ustawie o biegłych sądowych”, bo taka kompleksowa ustawa jeszcze nie weszła w życie. Rząd rzeczywiście prowadzi prace nad reformą systemu biegłych, a projekt ustawy został publicznie przedstawiony, ale na dziś to nadal projekt legislacyjny.
Dlatego poprawna i bezpieczna prawnie konstrukcja artykułu powinna brzmieć tak:
podstawą oceny opinii z badania wariograficznego są obowiązujące przepisy kodeksu postępowania karnego oraz aktualne przepisy o biegłych sądowych, nie zaś regulacje prywatnego stowarzyszenia.
To zdanie jest zgodne z aktualnym stanem prawnym.
8. Właściwy standard: minimum ingerencji, maksimum kontroli sądowej
Zamiast modelu „nagrywać wszystko i od razu składać do sądu”, prawidłowy standard powinien opierać się na czterech zasadach.
Po pierwsze, pisemna opinia biegłego ma być kompletna w rozumieniu ustawy, a więc ma zawierać to, czego wymaga k.p.k., nie zaś to, czego życzy sobie prywatny regulator.
Po drugie, badanie wariograficzne co do zasady nie powinno być rutynowo nagrywane wideo, ponieważ nie ma ku temu ustawowego obowiązku, brak analogii systemowej do innych dziedzin opiniowania, a koszt prywatności jest bardzo wysoki. W szczególnych, wyjątkowych sytuacjach decyzja o dodatkowym utrwaleniu jakiegoś fragmentu mogłaby wymagać osobnego, wyraźnego uzasadnienia.
Po trzecie, jeżeli istnieje jakikolwiek materiał pomocniczy, nie powinien być automatycznie dołączany do akt, lecz pozostawać poza nimi do czasu, aż organ procesowy stwierdzi konkretną potrzebę jego ujawnienia.
Po czwarte, to sąd decyduje, czy dla oceny opinii potrzebuje więcej materiału, a nie środowiskowy standardysta, który próbuje wyprzedzić ustawę i narzucić własną wizję „pełności”.
Zakończenie
Obowiązkowe nagrywanie wideo badania wariograficznego i automatyczne dołączanie takiego nagrania do materiału sądowego to pomysł wadliwy prawnie, błędny systemowo i niebezpieczny z punktu widzenia ochrony prywatności. Nie wynika on z kodeksu postępowania karnego. Nie wynika z obecnie obowiązujących przepisów o biegłych sądowych. Nie znajduje uzasadnienia w pozycji dowodowej samej opinii wariograficznej, która w orzecznictwie jest traktowana jako dowód pomocniczy i pośredni. Za to wprost rodzi ryzyko nadmiernego rozpowszechniania danych osobistych i informacji intymnych.
Dlatego poprawna zasada powinna brzmieć następująco:
badania wariograficznego co do zasady nie należy nagrywać wideo, a jeżeli jakikolwiek materiał pomocniczy został utrwalony, nie powinien on być automatycznie załączany do opinii ani do akt; o ewentualnym ujawnieniu może decydować wyłącznie organ procesowy w konkretnej sprawie, z poszanowaniem prywatności i zasady proporcjonalności.